Ścierwojady znowu w akcji

Jan Engelgard: Ścierwojady znowu w akcji Drukuj
Wpisał: Adam Wielomski
Publiczne pojawienie się abpa Stanisława Wielgusa podczas uroczystości wręczenia mu nagrody Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego za “wybitne osiągnięcia naukowe w duchu humanizmu chrześcijańskiego” – wywołało nerwowe wykonawców linczu medialnego z 2007 roku.
Pierwsze informacje demoliberalnych mediów sugerowały, że “nagroda dla abpa Wielgusa wywołuje oburzenie”. Po przeczytaniu tak zatytułowanej informacji okazywało się, że to “oburzenie” wyrazili… ks. Isakowicz-Zaleski, red. Terlikowski i Jarosław Gowin. To są ludzie, którzy w tamtym haniebnym czasie wylewali na Arcybiskupa kubły pomyj, kreując się na “moralne autorytety”. Teraz więc, kiedy abp Wielgus pokazał się publicznie i w dodatku otrzymał nagrodę – poczuli się zaniepokojeni.

W relacji PAP czytamy: “Przy pełnej sali rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ksiądz profesor Stanisław Wilk podziękował arcybiskupowi Wielgusowi za działania na rzecz uczelni i za to, że uczył młodzież profesjonalizmu i patriotyzmu. Odbierając nagrodę arcybiskup Wielgus podziękował zebranym za życzliwość, przyjaźń i solidarność, szczególnie w ciągu ostatniego półtora roku kiedy to – jak to ujął – stał się przedmiotem ataków i oszczerstw, które zostały zaplanowane przez określone siły, a realizowane posłuszne im media. Abp Wielgus wyraził wdzięczność za okazaną mu życzliwość. – Dziękuję za te wszystkie wspaniałe słowa, na które nie zasługuję – powiedział. Następnie wygłosił wykład “Historyczne koncepcje i paradygmaty uniwersytetu oraz jego model na przyszłość”.

Ks. Isakowicz-Zaleski skomentował to tak: “Moje zdziwienie polega na tym, że nagroda ta jest tylko dla Jego Ekscelencji, a nie dla oficerów Służby Bezpieczeństwa, którzy go przez wiele lat prowadzili. Ich zasługi na tym polu są przecież nieocenione”. Zaiste “finezyjne” stwierdzenie. To zdumiewające, że mimo ujawnienia wielu faktów, już po “aferze Wielgusa” – ludzie ci nadal podtrzymują swoje chore opinie. Wiemy już dzisiaj na pewno, że na podstawie ujawnionych dokumentów nie można było w żadnych przypadku wydać takiego wyroku, jaki wydano. Ponadto, jak się okazało, część dokumentów była sfałszowana. Więcej, z premedytacją nie dopuszczono do procesu lustracyjnego Arcybiskupa, bojąc się kompromitacji IPN, mediów, Prezydenta RP, dużej części polityków i oczywiście Terlikowskich et consortes. Najpierw IPN “nie mógł” zebrać dokumentacji i przesłać jej do sądu, mimo że wcześniej przekazywał je w jeden dzień innemu “autorytetowi” i “moraliście” red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Potem tak lawirowano, by do procesu nie doszło. Ścierwojady bowiem wolą bazować na pomyjach wylanych wcześniej, w nich czują się najpewniej. Wolą nadal kłamać, niż przyznać – myliliśmy się, przepraszamy.

Papież Benedykt XVI w liście do abpa Wielgusa pisał, by ten był nadal aktywny, nie znikał z życia Kościoła. Wiadomo, że Arcybiskup ciężko przeżył to, czego doświadczył, w tym też od katolików na usługach sił obcych chrześcijaństwu i Kościołowi. Był zdruzgotany, nie walczył, opuszczony też przez część hierarchii. Pewnie zdumiała go siła tępej nienawiści i chamstwa w wykonaniu ludzi mieniących się “publicystami katolickimi”. Trochę szkoda, bo z chamstwem i tupeciarstwem za ciężkie pieniądze trzeba walczyć, trzeba tych, którzy dokonują takich rzeczy nękać i piętnować, bo jeśli tego nie zrobimy będą jeszcze bardziej bezczelni. Miejmy nadzieję, że wykład w Lublinie i nazwanie rzeczy po imieniu coś w tej materii zmieni.

Jan Engelgard
http://blog.engelgard.pl/

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany aby móc komentować.