| Jak Michnik bronił Polski przed Chamem i Ciemniakiem | ![]() |
| Wpisał: Marcin Musiał | |
|
Zdaniem tzw. „yntelygencji różowego salonu” każda okazja jest dobra, by pisać na „nowo historię Polski”. Okazja akurat jest, bo jest 40. rocznica „Marca 68” i po serii łzawych tekstów, jak to „wstrętni Polacy wypędzali Żydów z Polski” mamy oto nowe spojrzenie na Marzec 68 jako ostatnia redutę obrony cywilizacji i kultury przed polskim ciemnogrodem.
31 stycznia br. „Gazeta Wyborcza” zamieściła tekst Adama Michnika pt. „Dziady z dynamitu”, w którym autor pisze, że w Marcu 68 „broniliśmy kultury, wolności i godności przed Chamem i Ciemniakiem. Bowiem Cham i Ciemniak ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi, manipulując fobiami i emocjami sięgali po władzę nad Polską”. I dalej „…mieliśmy żyć bez Gombrowicza i Miłosza, bez Słonimskiego i Kołakowskiego, bez Jasienicy i Andrzejewskiego (…)”. „(…) 40 lat temu Polska demokratyczna przegrała z Polską dyktatury czarnosecinno – sowieckiej, zwyciężył duch endokomuny”.
A celem była władza, obie te frakcje mało interesował los społeczeństwa. Za to napisze o „Chamie i Ciemniaku” ubranym w „…ułański mundur z ryngrafem na piersi”… i liczy na to, że durnie, których w otoczeniu Michnika dostatek nie zadadzą sobie pytania – od kiedy to Moczar i jego „partyzanci” byli „klerykalnymi patriotami”? Ale wracając do kultury. Przecież premiera „Dziadów” miała miejsce w listopadzie 1967 roku i do lutego nic się podczas kolejnych występów nie działo. Wykorzystano spektakl do antysowieckich wystąpień i rzeczywiście doprowadzono do jego zamknięcia. Oczywiście poszły w Polskę informacje o interwencji ambasadora Aristowa w tej sprawie, ale dziś nikt poważny takiego argumentu nie podnosi, tym bardziej, że spektakl był prezentowany w ZSRR i doczekał się pozytywnych recenzji sowieckich krytyków na łamach „Literaturnoj Gaziety”. Natomiast nikt z otoczenia p.Michnika, ani on sam nie wspomina o hasłach wykrzykiwanych w czasie manifestacji podczas i po spektaklu. A wykrzykiwano wtedy hasła „Berman do biura, Zambrowski do władzy”. I jeszcze: „Precz z dyktaturą Ciemniaków”. Byłem zaskoczony, gdy po wyjściu z aresztu na Montelupich w Krakowie otrzymałem kartę wcielenia do wojska i pojechałem do JW w Hrubieszowie, a tam spotkałem podobnych do mnie studentów z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy o tym mówili. Gdy wyraziłem zdziwienie promowaniem Bermana, bo przecież ma on ręce umoczone we krwi, otrzymałem cyniczną odpowiedź jednego ze studentów warszawskich – „Ale przecież nie naszej!”. Skąd ta odpowiedź? Ano stad, że w głowach tych ludzi nigdy nie pojawiła się myśl, że represjom poddani zostali także studenci nie Żydzi, którzy ponadto zostali zawieszeni w prawach studentów i wcieleni do tej studenckiej kompanii. I to jest charakterystyczne dla oceny tamtych czasów, rozdzieramy szaty nad wyjazdem z Polski kilkuset studentów pochodzenia żydowskiego, a nie wspominamy ani słowem ponad 4.000 represjonowanych wtedy studentów Polaków. Liczba studentów pochodzenia polskiego represjonowanych po Marcu 68 jest podana przez Jerzego Brochockiego w książce „Rewolta marcowa”. W Krakowie, a także we Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu (ze studentami z tych ośrodków spotkałem się w wojsku, najpierw w Hrubieszowie a potem w Żaganiu) studenci nie Żydzi przystąpili do „rewolty” z powodów przede wszystkim patriotycznych i antysocjalistycznych. Przecież te treści, a także apel o zniesienie cenzury i Wolną Niepodległą Polskę zamieszczaliśmy na pisanych przez nas ulotkach. Te ulotki znajdują się w IPN, m.in. w moich teczkach, do których miałem dostęp. Nie jest winą społeczeństwa, że grupy komunistów spolaryzowały się i tak „trockiści i stalinowcy” głównie pochodzenia żydowskiego skupili się w grupie „Puławian”, a tzw. „partyzanci” i „krajowcy” w grupie „Chamów”, czyli „Natolińskiej” Kiedy doszło do starcia, ktoś musiał przegrać, przegrali „Żydzi”. Czy fakt, że przegrali i decydowali się na emigrację jest dowodem wprost na „polski antysemityzm?”. Możemy zadać sobie retoryczne pytanie – czy mielibyśmy krwawą rozprawę z Polakami, gdyby wygrali „stalinowcy i trockiści” z grupy „Puławian”? My nie znaliśmy prawdziwych motywów jakimi kierowali się bywalcy „Klubu Krzywego Kola” czy uczestnicy spotkań „poszukiwaczy sprzeczności”. Dla nas „iskrą” było zamknięcie spektaklu „Dziadów”, bo to odebraliśmy jako atak na polską spuściznę literacką. Tak odbieramy dziś ataki na twórczość Sienkiewicza, Reymonta czy Prusa. A tu okazuje się, że Marzec 68 był walką o Gombrowicza i Miłosza, o Szymborskiej nie wspominając. A kto w tej „bronionej przez studentów” demokracji znał twórczość Miłosza? Tak jakby przed 68 rokiem Gombrowicz i Miłosz wyglądali z każdej witryny księgarskiej, a tu masz…. Michnik z „komandosami” na pierwszej linii frontu w obronie odbieranego mu Gombrowicza. Jest to kolejna manipulacja mająca sprowadzić Marzec 68 do walki o kulturę, wolność i godność polską, walki pomiędzy „siłami światła” a „chamskim ciemnogrodem”. Cały czas trwają działania mające ukazać stalinowskich funkcjonariuszy skupionych w grupie „Żydów” lub inaczej mówiąc „Puławian” jako jedynych sprawiedliwych, obrońców demokracji i swobód. Nagle „krwawi utrwalacze kultu Stalina” stali się ….bojownikami z „ kultem Stalina”. Trockiści stali się największymi patriotami. O jaką to demokrację stoczyć musiał bój z „ciemniakami ubranymi w ułański mundur z ryngrafem na piersi” Michnik i jego „komandosi”? Czy o tą tak przez nich mile wspominana „demokrację stalinowską”? Trudno się dziwić, bowiem do 1956 roku grupa komunistów stalinowskich była szczególnie uprzywilejowana. Jak nazwać takie działanie Michnika? Przecież tu z każdego zdanie wyłania się zoologiczna nienawiść do wszystkiego co polskie, narodowe i katolickie. Nieważne, że Michnik pisze bzdury, jest wystarczająco dużo głupców, którzy będą to powielać. A o to przecież chodzi, obrzydzić Polskę w każdy możliwy sposób. Kościół Michnikowi potrzebny był, gdy w jego kruchcie mógł liczyć na pomoc, ale teraz nie. Kościół to wróg dla Michnika. Ani „Puławianie” czyli „Żydy” ani „Chamy”, czyli „Natolińczycy” nie walczyli o dobro Polski w Marcu 68, walczyli o władzę, o prawo do gaszenia papierosa na głowie Spychalskiego przez przedstawiciela „Pulawian”. Więc może mniej manipulacji nad Marcem 68 a więcej rzeczywistej prawdy. I na koniec pozwolę sobie przytoczyć kilka słów autora książki „Matrix, czy prawda selektywna”, Tomasza Strzyżewskiego. W swojej książce wspomina wrogie nastawienie do emigrantów z Polski, tzw. emigracji postaparatczykowskiej – tej emigracji, która opuściła Polskę po marcu 68. Z uwagi na fakt, iż p.Strzyżewski przebił się z publikacją „Czarnej księgi cenzury PRL”, był przez tą emigrację postaparatczykowską zwalczany. A kto w Szwecji jest tą marcową emigracją? Między innymi Stefan Michnik, morderca sądowy. I dziwić musi wypowiedź prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego o bezwarunkowym przywracaniu obywatelstwa tym emigrantom, gdy tymczasem Polacy z Kazachstanu napotykają na coraz to większe bariery uniemożliwiające im powrót do Polski. Czy rzeczywiście Polska tęskni za trockistami i stalinowcami? Bo tylko durnie mogą uwierzyć, że nawróceni trockiści rzeczywiście chcą dobrze dla Polski i Polaków. Tak to na naszych oczach umiejętnie trockiści przerzucili winę za stalinizm na „Natolińczyków”, a co gorsza, pomogli im w tym „yntelektualiści salonowi”, za możliwość publikacji na Zachodzie tekstu w jakimś lewackim szmatławcu. Jak długo będziemy liczyć się z terrorem intelektualnym autentycznych trockistów i stalinowców, biorąc ich winy na siebie? Ireneusz T. Lisiak |

W swoim krótkim tekście Michnik świadomie, bo nie posądzam go aż o tak skrajną amnezję, dopuścił się kilku kłamstw. Dla młodych dziś ludzi przesłanie Michnika jest jasne, ale takie musi być jeśli nadal chce manipulować nimi. Manipulacją obliczoną na głupotę „politycznie poprawnych idiotów” jest pominięcie przez Michnika tego, co działo się w Polsce przed Marcem 68. Bo gdyby Michnik nie miał zamiaru manipulować, to nie pisałby, że „40 lat temu Polska demokratyczna przegrała….”. Ciekawe o jakiej to demokracji wspomina p.Michnik? Czy idzie mu o „demokrację stalinowską”, gdzie władzę sprawowali tacy mordercy jak Berman, Michnik Stefan, Wolińska, Morel, Brystygierowa? Michnik wyraził niczym nieskrępowaną tęsknotę za demokracją, którą „…przegraliśmy w Marcu 68”. Bo przecież Michnik nie napisze jaka była geneza Marca 68, że była to walka frakcyjna na najwyższych szczeblach aparatu partyjnego. Red. Michnik nie napisze, że „Puławianie” i „Natolińczycy” zgodnie zniewalali polskie społeczeństwo z nadania sowietów i że tak naprawdę obie te frakcje nie różniły się od siebie jeśli szło o cele.